Jestem aktualnie w Rybniku i razem z Darią testujemy nowo otwarty park przy ul. Kotucza. Jest na prawdę fajnie, trawka świeża z rolki, a pogoda też niczego sobie - cały czas słońce i ciepło. Relaksujemy się i czekamy aż Martin i Maciek wrócą z Tesco. Chłopaki poszli po tabletki na ból głowy - kac męczy po piątkowej nocy, hehe.
Do końca tego miesiąca mam dla Was fajną serię vlogową na moim kanale YouTube. Zainteresowanym sportem powinno się spodobać.
Dobra, z mojej strony koniec. Teraz chciałbym się dowiedzieć co tam u Was słychać. Jak po rozpoczęciu roku szkolnego, lub tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego? Opowiadajcie w komentarzach pod wpisem, i to już! Jestem aktualnie w Rybniku i razem z Darią testujemy nowo otwarty park przy ul. Kotucza. Jest na prawdę fajnie, trawka świeża z rolki, a pogoda też niczego sobie - cały czas słońce i ciepło. Relaksujemy się i czekamy aż Martin i Maciek wrócą z Tesco. Chłopaki poszli po tabletki na ból głowy - kac męczy po piątkowej nocy, hehe.
Do końca tego miesiąca mam dla Was fajną serię vlogową na moim kanale YouTube. Zainteresowanym sportem powinno się spodobać.
Dobra, z mojej strony koniec. Teraz chciałbym się dowiedzieć co tam u Was słychać. Jak po rozpoczęciu roku szkolnego, lub tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego? Opowiadajcie w komentarzach pod wpisem, i to już!

Jestem aktualnie w Rybniku i razem z Darią testujemy nowo otwarty park przy ul. Kotucza. Jest na prawdę fajnie, trawka świeża z rolki, a pogoda też niczego sobie - cały czas słońce i ciepło. Relaksujemy się i czekamy aż Martin i Maciek wrócą z Tesco. Chłopaki poszli po tabletki na ból głowy - kac męczy po piątkowej nocy, hehe.

Do końca tego miesiąca mam dla Was fajną serię vlogową na moim kanale YouTube. Zainteresowanym sportem powinno się spodobać.

Dobra, z mojej strony koniec. Teraz chciałbym się dowiedzieć co tam u Was słychać. Jak po rozpoczęciu roku szkolnego, lub tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego? Opowiadajcie w komentarzach pod wpisem, i to już!

SMS Audio to firma założona przez Curtisa Jacksona, znanego jako 50 Cent. Pamiętacie jego zdjęcie z reklamówką z Biedronki? To właśnie wtedy był w Polsce, aby promować swoje produkty. Nie, nie przyjechał do Cebulandii na zakupy.
Dostałem te słuchawki w prezencie i przyznam, że jak najbardziej mi się podobają. Szkoda tylko, że nie wręczył mi ich osobiście 50 Cent, no ale bywa.
Model testowanych przeze mnie słuchawek to Street by 50 On Ear-Wired. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to słuchawki nauszne, z kablem. Wzmianka “Street by 50” oznacza, że sam 50 Cent je ręcznie wyprodukował.
Dobra, teraz całkiem na poważnie. Ze słuchawkami jest tak jak z myszką i klawiaturą - mogą mieć super funkcje, ale najważniejsze zawsze będą wygoda i komfort. Mówiąc o Street by 50 trzeba wymienić dobrze dostrojone przetworniki 40 mm, możliwość złożenia i umieszczenia w dołączonym futerale, redukcja szumów, miękka skórzana poduszka z pianką typu OVALFIT™.
Dźwięk jest czysty z całkiem przyzwoitym basem. Nie słyszałem niczego na czym mógłbym się zawieść, jednak modele Sennheiser w podobnym przedziale cenowym, mają lepsze osiągi. Jak dla mnie Street by 50 spełniają zadanie dźwiękowe i spokojnie podłączam słuchawki do iPoda i wyruszam na ulice, tak jak “Street” nakazuje. 
Słuchawki są bardzo wygodne, jednak czasami po dłuższym używaniu miałem lekkie wrażenie, że zaczynają boleć mnie uszy. Byłem z nimi kilka razy na basenie, pożyczałem je czasami mojemu koledze. On z kolei nie narzekał na wspomniany problem, więc całkiem możliwe, że to tylko moje delikatne uszy niemowlaka. Po założeniu, bardzo trudno usłyszeć dźwięki otoczenia, nawet bez odtwarzanej muzyki - to świetne jeśli chcemy się wychillować, nie słysząc przejeżdzającego autobusu.
Ostatnią rzeczą jaką będę chwalić to pilot na kablu słuchawek. Dzięki niemu, możemy podłączyć słuchawki On-Ear Wired do telefonu i bez problemu słuchać muzyki i odbierać połączenia jednocześnie. Po podłączeniu do MacBooka również mikrofon w słuchawkach został wykryty i mogłem go używać - na dodatek dźwięk oraz mikrofon wbudowany jest w jeden jack 3,5 mm.
Słuchawki skierowane są do osób, które oprócz jakości dźwięku cenią sobie design. Przeciętna osoba kupi inną markę, która dobra jest w jakości dźwięku, jednak zapewne nie będą to pewnie słuchawki w którym można się równocześnie fajnie prezentować - dokładnie tak samo jest z firmą Beats. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z produktu, chociaż mógłby być troszeczkę tańszy. SMS Audio to firma założona przez Curtisa Jacksona, znanego jako 50 Cent. Pamiętacie jego zdjęcie z reklamówką z Biedronki? To właśnie wtedy był w Polsce, aby promować swoje produkty. Nie, nie przyjechał do Cebulandii na zakupy.
Dostałem te słuchawki w prezencie i przyznam, że jak najbardziej mi się podobają. Szkoda tylko, że nie wręczył mi ich osobiście 50 Cent, no ale bywa.
Model testowanych przeze mnie słuchawek to Street by 50 On Ear-Wired. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to słuchawki nauszne, z kablem. Wzmianka “Street by 50” oznacza, że sam 50 Cent je ręcznie wyprodukował.
Dobra, teraz całkiem na poważnie. Ze słuchawkami jest tak jak z myszką i klawiaturą - mogą mieć super funkcje, ale najważniejsze zawsze będą wygoda i komfort. Mówiąc o Street by 50 trzeba wymienić dobrze dostrojone przetworniki 40 mm, możliwość złożenia i umieszczenia w dołączonym futerale, redukcja szumów, miękka skórzana poduszka z pianką typu OVALFIT™.
Dźwięk jest czysty z całkiem przyzwoitym basem. Nie słyszałem niczego na czym mógłbym się zawieść, jednak modele Sennheiser w podobnym przedziale cenowym, mają lepsze osiągi. Jak dla mnie Street by 50 spełniają zadanie dźwiękowe i spokojnie podłączam słuchawki do iPoda i wyruszam na ulice, tak jak “Street” nakazuje. 
Słuchawki są bardzo wygodne, jednak czasami po dłuższym używaniu miałem lekkie wrażenie, że zaczynają boleć mnie uszy. Byłem z nimi kilka razy na basenie, pożyczałem je czasami mojemu koledze. On z kolei nie narzekał na wspomniany problem, więc całkiem możliwe, że to tylko moje delikatne uszy niemowlaka. Po założeniu, bardzo trudno usłyszeć dźwięki otoczenia, nawet bez odtwarzanej muzyki - to świetne jeśli chcemy się wychillować, nie słysząc przejeżdzającego autobusu.
Ostatnią rzeczą jaką będę chwalić to pilot na kablu słuchawek. Dzięki niemu, możemy podłączyć słuchawki On-Ear Wired do telefonu i bez problemu słuchać muzyki i odbierać połączenia jednocześnie. Po podłączeniu do MacBooka również mikrofon w słuchawkach został wykryty i mogłem go używać - na dodatek dźwięk oraz mikrofon wbudowany jest w jeden jack 3,5 mm.
Słuchawki skierowane są do osób, które oprócz jakości dźwięku cenią sobie design. Przeciętna osoba kupi inną markę, która dobra jest w jakości dźwięku, jednak zapewne nie będą to pewnie słuchawki w którym można się równocześnie fajnie prezentować - dokładnie tak samo jest z firmą Beats. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z produktu, chociaż mógłby być troszeczkę tańszy. SMS Audio to firma założona przez Curtisa Jacksona, znanego jako 50 Cent. Pamiętacie jego zdjęcie z reklamówką z Biedronki? To właśnie wtedy był w Polsce, aby promować swoje produkty. Nie, nie przyjechał do Cebulandii na zakupy.
Dostałem te słuchawki w prezencie i przyznam, że jak najbardziej mi się podobają. Szkoda tylko, że nie wręczył mi ich osobiście 50 Cent, no ale bywa.
Model testowanych przeze mnie słuchawek to Street by 50 On Ear-Wired. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to słuchawki nauszne, z kablem. Wzmianka “Street by 50” oznacza, że sam 50 Cent je ręcznie wyprodukował.
Dobra, teraz całkiem na poważnie. Ze słuchawkami jest tak jak z myszką i klawiaturą - mogą mieć super funkcje, ale najważniejsze zawsze będą wygoda i komfort. Mówiąc o Street by 50 trzeba wymienić dobrze dostrojone przetworniki 40 mm, możliwość złożenia i umieszczenia w dołączonym futerale, redukcja szumów, miękka skórzana poduszka z pianką typu OVALFIT™.
Dźwięk jest czysty z całkiem przyzwoitym basem. Nie słyszałem niczego na czym mógłbym się zawieść, jednak modele Sennheiser w podobnym przedziale cenowym, mają lepsze osiągi. Jak dla mnie Street by 50 spełniają zadanie dźwiękowe i spokojnie podłączam słuchawki do iPoda i wyruszam na ulice, tak jak “Street” nakazuje. 
Słuchawki są bardzo wygodne, jednak czasami po dłuższym używaniu miałem lekkie wrażenie, że zaczynają boleć mnie uszy. Byłem z nimi kilka razy na basenie, pożyczałem je czasami mojemu koledze. On z kolei nie narzekał na wspomniany problem, więc całkiem możliwe, że to tylko moje delikatne uszy niemowlaka. Po założeniu, bardzo trudno usłyszeć dźwięki otoczenia, nawet bez odtwarzanej muzyki - to świetne jeśli chcemy się wychillować, nie słysząc przejeżdzającego autobusu.
Ostatnią rzeczą jaką będę chwalić to pilot na kablu słuchawek. Dzięki niemu, możemy podłączyć słuchawki On-Ear Wired do telefonu i bez problemu słuchać muzyki i odbierać połączenia jednocześnie. Po podłączeniu do MacBooka również mikrofon w słuchawkach został wykryty i mogłem go używać - na dodatek dźwięk oraz mikrofon wbudowany jest w jeden jack 3,5 mm.
Słuchawki skierowane są do osób, które oprócz jakości dźwięku cenią sobie design. Przeciętna osoba kupi inną markę, która dobra jest w jakości dźwięku, jednak zapewne nie będą to pewnie słuchawki w którym można się równocześnie fajnie prezentować - dokładnie tak samo jest z firmą Beats. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z produktu, chociaż mógłby być troszeczkę tańszy. SMS Audio to firma założona przez Curtisa Jacksona, znanego jako 50 Cent. Pamiętacie jego zdjęcie z reklamówką z Biedronki? To właśnie wtedy był w Polsce, aby promować swoje produkty. Nie, nie przyjechał do Cebulandii na zakupy.
Dostałem te słuchawki w prezencie i przyznam, że jak najbardziej mi się podobają. Szkoda tylko, że nie wręczył mi ich osobiście 50 Cent, no ale bywa.
Model testowanych przeze mnie słuchawek to Street by 50 On Ear-Wired. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to słuchawki nauszne, z kablem. Wzmianka “Street by 50” oznacza, że sam 50 Cent je ręcznie wyprodukował.
Dobra, teraz całkiem na poważnie. Ze słuchawkami jest tak jak z myszką i klawiaturą - mogą mieć super funkcje, ale najważniejsze zawsze będą wygoda i komfort. Mówiąc o Street by 50 trzeba wymienić dobrze dostrojone przetworniki 40 mm, możliwość złożenia i umieszczenia w dołączonym futerale, redukcja szumów, miękka skórzana poduszka z pianką typu OVALFIT™.
Dźwięk jest czysty z całkiem przyzwoitym basem. Nie słyszałem niczego na czym mógłbym się zawieść, jednak modele Sennheiser w podobnym przedziale cenowym, mają lepsze osiągi. Jak dla mnie Street by 50 spełniają zadanie dźwiękowe i spokojnie podłączam słuchawki do iPoda i wyruszam na ulice, tak jak “Street” nakazuje. 
Słuchawki są bardzo wygodne, jednak czasami po dłuższym używaniu miałem lekkie wrażenie, że zaczynają boleć mnie uszy. Byłem z nimi kilka razy na basenie, pożyczałem je czasami mojemu koledze. On z kolei nie narzekał na wspomniany problem, więc całkiem możliwe, że to tylko moje delikatne uszy niemowlaka. Po założeniu, bardzo trudno usłyszeć dźwięki otoczenia, nawet bez odtwarzanej muzyki - to świetne jeśli chcemy się wychillować, nie słysząc przejeżdzającego autobusu.
Ostatnią rzeczą jaką będę chwalić to pilot na kablu słuchawek. Dzięki niemu, możemy podłączyć słuchawki On-Ear Wired do telefonu i bez problemu słuchać muzyki i odbierać połączenia jednocześnie. Po podłączeniu do MacBooka również mikrofon w słuchawkach został wykryty i mogłem go używać - na dodatek dźwięk oraz mikrofon wbudowany jest w jeden jack 3,5 mm.
Słuchawki skierowane są do osób, które oprócz jakości dźwięku cenią sobie design. Przeciętna osoba kupi inną markę, która dobra jest w jakości dźwięku, jednak zapewne nie będą to pewnie słuchawki w którym można się równocześnie fajnie prezentować - dokładnie tak samo jest z firmą Beats. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z produktu, chociaż mógłby być troszeczkę tańszy.

SMS Audio to firma założona przez Curtisa Jacksona, znanego jako 50 Cent. Pamiętacie jego zdjęcie z reklamówką z Biedronki? To właśnie wtedy był w Polsce, aby promować swoje produkty. Nie, nie przyjechał do Cebulandii na zakupy.

Dostałem te słuchawki w prezencie i przyznam, że jak najbardziej mi się podobają. Szkoda tylko, że nie wręczył mi ich osobiście 50 Cent, no ale bywa.

Model testowanych przeze mnie słuchawek to Street by 50 On Ear-Wired. Jak sama angielska nazwa wskazuje są to słuchawki nauszne, z kablem. Wzmianka “Street by 50” oznacza, że sam 50 Cent je ręcznie wyprodukował.

Dobra, teraz całkiem na poważnie. Ze słuchawkami jest tak jak z myszką i klawiaturą - mogą mieć super funkcje, ale najważniejsze zawsze będą wygoda i komfort. Mówiąc o Street by 50 trzeba wymienić dobrze dostrojone przetworniki 40 mm, możliwość złożenia i umieszczenia w dołączonym futerale, redukcja szumów, miękka skórzana poduszka z pianką typu OVALFIT™.

Dźwięk jest czysty z całkiem przyzwoitym basem. Nie słyszałem niczego na czym mógłbym się zawieść, jednak modele Sennheiser w podobnym przedziale cenowym, mają lepsze osiągi. Jak dla mnie Street by 50 spełniają zadanie dźwiękowe i spokojnie podłączam słuchawki do iPoda i wyruszam na ulice, tak jak “Street” nakazuje. 

Słuchawki są bardzo wygodne, jednak czasami po dłuższym używaniu miałem lekkie wrażenie, że zaczynają boleć mnie uszy. Byłem z nimi kilka razy na basenie, pożyczałem je czasami mojemu koledze. On z kolei nie narzekał na wspomniany problem, więc całkiem możliwe, że to tylko moje delikatne uszy niemowlaka. Po założeniu, bardzo trudno usłyszeć dźwięki otoczenia, nawet bez odtwarzanej muzyki - to świetne jeśli chcemy się wychillować, nie słysząc przejeżdzającego autobusu.

Ostatnią rzeczą jaką będę chwalić to pilot na kablu słuchawek. Dzięki niemu, możemy podłączyć słuchawki On-Ear Wired do telefonu i bez problemu słuchać muzyki i odbierać połączenia jednocześnie. Po podłączeniu do MacBooka również mikrofon w słuchawkach został wykryty i mogłem go używać - na dodatek dźwięk oraz mikrofon wbudowany jest w jeden jack 3,5 mm.

Słuchawki skierowane są do osób, które oprócz jakości dźwięku cenią sobie design. Przeciętna osoba kupi inną markę, która dobra jest w jakości dźwięku, jednak zapewne nie będą to pewnie słuchawki w którym można się równocześnie fajnie prezentować - dokładnie tak samo jest z firmą Beats. Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z produktu, chociaż mógłby być troszeczkę tańszy.

Smoke weed every day.

Właśnie jestem w drodze do Gliwic, razem z Darią, Pawłem i Martinem. Właśnie jestem w drodze do Gliwic, razem z Darią, Pawłem i Martinem.

Właśnie jestem w drodze do Gliwic, razem z Darią, Pawłem i Martinem.

Mieliśmy stłuczkę. Jakaś Pani zagapiła się i uderzyła w stojącego za nami Forda, a ten uderzył w nas.

Okazało się, że nie miała ubezpieczenia, więc wezwaliśmy Policję. Wszyscy cali i zdrowi na szczęście, jednak nie daruje mojego haka! Polo płacze. Mieliśmy stłuczkę. Jakaś Pani zagapiła się i uderzyła w stojącego za nami Forda, a ten uderzył w nas.

Okazało się, że nie miała ubezpieczenia, więc wezwaliśmy Policję. Wszyscy cali i zdrowi na szczęście, jednak nie daruje mojego haka! Polo płacze. Mieliśmy stłuczkę. Jakaś Pani zagapiła się i uderzyła w stojącego za nami Forda, a ten uderzył w nas.

Okazało się, że nie miała ubezpieczenia, więc wezwaliśmy Policję. Wszyscy cali i zdrowi na szczęście, jednak nie daruje mojego haka! Polo płacze. Mieliśmy stłuczkę. Jakaś Pani zagapiła się i uderzyła w stojącego za nami Forda, a ten uderzył w nas.

Okazało się, że nie miała ubezpieczenia, więc wezwaliśmy Policję. Wszyscy cali i zdrowi na szczęście, jednak nie daruje mojego haka! Polo płacze.

Mieliśmy stłuczkę. Jakaś Pani zagapiła się i uderzyła w stojącego za nami Forda, a ten uderzył w nas.

Okazało się, że nie miała ubezpieczenia, więc wezwaliśmy Policję. Wszyscy cali i zdrowi na szczęście, jednak nie daruje mojego haka! Polo płacze.

Business, business…

I’m angry.

Ika ze swoim analogowym papierosem.